2017-04-04

Poszło o 50 groszy

 

Ten blog to w jakimś sensie kompilacja zdarzeń, które mają miejsce w relacjach polski pracodawca-obcokrajowiec. Nie wiem czy w latach 80 i 90 w Niemczech, Szwecji czy Norwegii  i także dziś naganiacze biegają po budowach i „podbierają pracowników”.  Takie rzeczy w Polsce  się zdarzają. Czyli masz ekipę, zlecenie. I nagle ekipa znika. Nie ma jej. A Ty zostajesz z ręką w nocniku. Poszli gdzie indziej, bo ktoś gdzieś ich zagadał i zaproponował wyższą stawkę.

Jak się przed tym zabezpieczyć? Jednym ze sposobów jest zorganizowanie szkolenia. Choćby za „symboliczne” 10.000 złotych choćby z tematu wydumanego jakim może być „Etyka w pracy w polskiej firmie”.

W umowie wówczas zaznaczamy, że pracownik przeszedł szkolenie o tej wartości i w przypadku niestawienia się do pracy płaci za to karę. Nie jest  to fajne rozwiązanie dla pracownika, ale może nie być innego wyjścia.  To pracodawca ponosi koszty, często też i zamieszkania, organizacyjne, papierologiczne i odpowiedzialność za zlecenie.  

W jednym ze zgłoszonych przypadków obywatele Mołdawii zeszli po prostu z budowy, bo dostali o złotówkę za godzinę więcej. Dostali od pracodawcy rowery do rekreacji, samochód do dojeżdżania do pracy. Mieszkanie. I to wszystko porzucili. Po paru tygodniach okazało się, że nowy pracodawca nie zamierzał płacić-i Mołdawianie zostali na lodzie- ale na lodzie przede wszystkim został pracodawca.

Na koniec jeszcze wyszło, że i rowery ukradli, po czym chcieli wrócić do poprzedniej pracy.

W innym ekipa sprzątająca porzuciła pracodawcę, bo dziewczyny dostały „podwyżkę” o 50 groszy za godzinę więcej. Stąd też warto to szkolenie zrobić. Dla profilaktyki. Swojej firmy.